Jak mówić do dziecka by wpierać rozwój jego mowy?

Mówić do dziecka – przecież to takie proste, jednak pomyślcie i powiedzcie. Ileż to razy słyszeliście wypowiadane do Waszych pociech zdania typu “cio tam maś“, “ojojoj plosie bobasku” itp. ? Ja dość często i za każdym razem miałam ochotę przywołać rozmówcę do porządku, aby do dziecka mówił poprawnie, językiem takim jakim posługuje się na co dzień. Dlaczego? Otóż o ile guganie nie jest tak złe, to seplenienie w rozmowach z dzieckiem raczej nie daje mu przykładu poprawnej mowy. Zasada jest nadzwyczaj prosta, chcesz, aby dziecko mówiło poprawnie to stosuj poprawną wymowę w trakcie rozmowy z nim.

Mówmy prawidłowo od początku

To ważne, gdyż mowa dziecka kształtuje się właśnie w pierwszych trzech latach życia, czyli właśnie wtedy kiedy mamy wysyp “niokań, ciokań, tiokań” itp. nieistniejących słów zdrobnionych chyba na wszystkie możliwe sposoby. Pamiętaj, że ważna jest tu różnorodność – czytaj książki, opowiadaj bajki, mów wierszyki, czy graj w zabawy słowne.

Nie popadajmy w skrajność

No jasne, nikt nie każe ci od razu recytować Pana Tadeusza i zaczynać dnia od śpiewnego : “Litwo, Ojczyzno moja…“. Jednak, aby mieć pozytywny wpływ na rozwój mowy naszego dziecka należy pamiętać o pewnych zasadach, które temu sprzyjają. Język rodzicielski polega na używaniu normalnych słów. Wypowiadaniu pełnych, ale krótkich zdań. Nasza rozmowa z dzieckiem ma wyglądać normalnie (o ile da się, gdyż jak wiadomo taki maluch dostarcza wiele słodkości i czasem trudno powstrzymać się od śpiewnego gugania, co oczywiście nie jest tak złe o ile nie staje się jedyną formą rozmowy z dzieckiem), jednak starajmy się mówić wolniej i wyraźniej – najlepiej używając wysokiego, radosnego tonu. Język rodzicielski jest niezwykle śpiewnym językiem ;).

Zamiast “titi bobaśku pać cio ma dla ciebie mamusia” lepiej powiedzieć “spójrz… coo… dla Ciebie maaaaaam“. Warto również często powtarzać kluczowe słowa, podkreślając je szczególnie intonacją – maaaaaaaaaaaaam. Oczywiście przy tym nie zapominajcie o wesołej minie i kontakcie wzrokowym. Nawet najmłodszy rozmówca nie lubi być ignorowany, ani patrzeć w złowrogo wyglądającą twarz ;).

Ale one są takie słodkie

I tak wiem, że czasem trudno powstrzymać się od jooojaniaaa : “ojć ojć zaraz mamcia zjobi desielek am am mniam mniam. siujnuś będzie amciał” to jednak nie mylmy języka rodzicielskiego z tym idiotycznym i zastąpmy go lepiej: “Mamusia zrobi zaraaaz obiaaaaaadek. Kto go zje nooo kto! Syyynuś kochanyyyy“. Tak wypowiedziane zdanie sprawi, że malec szybciej złapie o co nam chodzi, kto tu będzie jadł kogo, co i z czym i nie uzna nas za przybysza z innej planety. Oczywiście pamiętajmy o niegasnącym entuzjazmie.

Dzieci uczą się mowy właśnie poprzez jej słuchanie i naśladowanie

To od nas zależy czy ojczysty język będą chłonąc od razu w poprawnej formie. To Ty jesteś jego wzorem, który naśladuje. Ważna jest jeszcze jedna rzecz, aby nie poprawiać notorycznie mowy dziecka. Jeśli chodzi o reguły gramatyczne, to przyjdzie i na to czas, jednak nie jest to wskazane na etapie rozwoju mowy. Nieustanne poprawianie może zablokować naszego małego rozmówcę do tego stopnia, że spowoduje wycofanie się z prowadzenia jakichkolwiek rozmów z nami. Warto jednak stosować inna formę poprawy, poprzez powtórzenie prawidłowej treści usłyszanej od dziecka. Gdy Twoja pociecha z impetem wbiegnie i powie, że “osiągłem najwyższy szyt!“, powiedzmy mu “świetnie, osiągnąłeś najwyższy szczyt“.

Mówmy, tak by wspierać jego mowę, pamiętajmy, że to my ją kształtujemy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here