Mój makijaż z Revers Beauty & Care

81
O kosmetykach Revers czytałam ostatnio bardzo wiele na blogosferze. Większość opinii była bardzo dobra, rzadko można było spotkać niepochlebne zdanie na ich temat. Wiedziona ogromną ciekawością postanowiłam się przekonać, jak to jest z tymi kosmetykami na prawdę, na swojej własnej skórze. Dziś pokaże Wam efekty moich prób i testów. Czy zaprzyjaźniłam się z nimi? Po przeczytaniu tego posta na pewno się dowiecie.

Revers Vivat Mat Liquid Lipstic 
Pomadka w płynie pozwalająca uzyskać spektakularny efekt wyraziście matowych ust. Dzięki kremowej konsystencji pomadkę nakłada się gładko jak błyszczyk, zapewniając ultramatowy, kryjący efekt. Vivat Mat delikatnie spulchnia usta dzięki czemu stają się one pełniejsze, a ich matowy kolor pozostaje na długi czas intensywny i nasycony.
 


Mój kolor pomadki to ciemny róż oznaczony jako nr 12. To ostatni z dostępnych odcieni. Jest on dość ciemnym kolorem, jak dla mnie. Zazwyczaj nie używam takich barw, ale może to błąd, gdyż myślę, że pasuje do mnie. Będzie na pewno gościć na moich ustach w przypadku większych wyjść typu randka lub wesele.
Pomadka ma fajną, kremową konsystencję, która po chwili zasycha na ustach. Nie pozostawiła u mnie suchych skórek i dobrze nawilżyła usta. Co do krycia, aby uzyskać pożądany przeze mnie efekt musiałam nałożyć dwie warstwy. Co do trwałości? Jest dość dobra. W moim przypadku pomadka ścierała się od środka ust do ich zewnętrznej części, warto więc mieć ją w torebce, aby poprawić usta przy okazji „pudrowania noska”.



Revers Mineral Blush Perfect Make-up
Niezwykle, lekka formuła nasycona pigmentami i jedwabista konsystencja
wtapia się w skórę, dając długotrwały, promienny efekt. Blush Matt pokrywa policzki lekkim, naturalnie świeżym kolorem.

Kolor mojego różu to 14, czyli taki nasycony róż. Idealny do ciemniejszej karnacji. Jest on lekki i bardzo łagodny. Po jego użyciu skóra nabiera ładnego, zdrowego kolorytu. Wygląda on na policzkach bardzo naturalnie i za to go lubię, gdyż jestem zdecydowaną zwolenniczką makijażu naturalnego. W takim czuje się najlepiej. Do różu dołączony jest pędzelek, którym możemy go z powodzeniem nakładać, jednak ja wolę używać większego pędzla typu kabuki. Po prostu tak mi jest wygodniej.

Gładki, ultralekki puder skin matte, łatwo się rozprowadza i doskonale matuje skórę przez wiele godzin. Puder wyrównuje koloryt cery i maskuje drobne niedoskonałości. Składniki pielęgnacyjne innowacyjnej formuły pudru utrzymują nawilżenie wewnątrz skóry i zapobiegają jej przesuszeniu. Przeznaczony dla cery normalnej, tłustej i mieszanej. Nie zapycha porów i nie podrażnia skóry. Absorbuje nadmiar sebum.

W moje posiadanie wszedł puder w kolorze Medium Beige – to odcień odpowiedni dla mojej skóry. Pokrył on bardzo dobrze niedoskonałości skóry – nie wiem jak w przypadku cery problemowej np z trądzikiem, gdyż ja nie mam takich kłopotów. Natomiast jeśli chodzi o efekt matujący i absorpcję nadmiaru sebum – mam cerę tłustą i matowanie stawiam na pierwszym miejscu – puder sprawdził się dobrze na mojej skórze. Wytrzymał spokojnie parę godzin, bez uczucia ciężkości na mojej twarzy. Nie obsypywał się i szybko stopił się z moją cerą. Za tą cenę mamy porządny efekt.
Do utrwalania makijażu, w tym również makijażu scenicznego. Niezbędnik
charakteryzatorów i wizażystów. Posiada najwyższy stopień matowienia.
Szczególnie polecany dla cery mieszanej i tłustej. Nadaje wyjątkowo
gładkie i matowe wykończenie makijażu, optycznie zmniejsza pory.  Działa
antybakteryjnie, przeciwtrądzikowo, łagodzi podrażnienia, oraz reguluje
pracę gruczołów łojowych. Niezwykle drobny, miękki i delikatny puder
nałożony na skórę błyskawicznie się w nią wtapia i staje się zupełnie
niewidoczny.

Puder bambusowy po aplikacji na podkład nie zmienia jego koloru. Jest transparentny, dlatego też nie pozostawia białych śladów. Dzięki swoim właściwościom przedłuża trwałość makijażu. Mimo swych silnych właściwości matujących, nie zauważyłam, aby przesuszył moją skórę. Puder bambusowy nie zawiera niekorzystnie działającego talku, dzięki czemu nie zapycha porów i nie przyczynia się do powstawania różnych niedoskonałości. Jest hipoalergiczny – mogą go używać osoby z każdym typem cery, nawet tej najbardziej wrażliwej. Stał się on moim makijażowym niezbędnikiem.

Revers Eye Brow Artist, Long Lasting Automatic Pencil & Brush

Woskowa automatyczna kredka do brwi ze szczoteczką umożliwia profesjonalną stylizację brwi – kształt, kolor i gęstość w jednym nowoczesnym produkcie. Automatyczny samo-temperujący sztyft kredki o unikalnym kształcie pozwala na perfekcyjne i wyjątkowo precyzyjne podkreślenie brwi. Woskowa formuła jest niezwykle trwała i odporna na rozmazywanie, co gwarantuje efektowny wygląd przez cały dzień. Kredka wyposażona jest w praktyczną szczoteczkę, która rozczesuje i układa brwi. Nie wymaga temperowania. Osobisty stylista Twoich brwi!

  
Przyznaje, że kredka do brwi to coś, czego nie używałam nigdy. Zwyczajnie dlatego, że nie musiałam, gdyż mam brwi czarne niczym smoła 😉 i nie widziałam sensu dodatkowego traktowania ich kredką. Jednak na potrzeby tego postu postanowiłam ją wypróbować. Aplikacja jest bardzo prosta – kredka łatwo się rozprowadza i pomaga nadać naszym brwiom odpowiedni kształt. Optycznie je zagęszcza poprzez „zamalowanie” miejsc w których nasze brwi są rzadsze. Zawiera pielęgnacyjne woski. Nie rozmazuje się po aplikacji. Kredka posiada także zintegrowaną szczoteczkę, dzięki której z łatwością usuniemy nadmiar kosmetyku. Służy także do układania brwi.
A jak wygląda makijaż przy użyciu opisanych wyżej kosmetyków? Zobaczcie poniżej :).