Pell.pl Kosmetyki Gwiazd – Grown Alchemist Age-Repair Eye Cream

Jeśli jesteście czytelnikami mojego bloga to wiecie o tym, że w kosmetykach cenię sobie bardzo ich skład, zwracam uwagę na to, czy nie ma on w sobie niepotrzebnych zapychaczy w postaci parabenów, PEGów i tym podobnych składników. Fajne jest to, że widzę, iż ten trend na naturalne składniki rośnie i rynek oferuje nam coraz więcej różnorodnych produktów w tym temacie. Jednakowoż przy takim ogromie wyboru, bardzo ciężko znaleźć kosmetyczne perełki, ale oczywiście nie jest to niemożliwe. Dziś chciałabym właśnie opowiedzieć Wam o jednej z nich. Będzie to pewien krem pod oczy, który znalazłam na stronie Pell.pl, jest on wyjątkowy, gdyż jego skład należy do najlepszych jakie do tej pory udało mi się znaleźć. 

Dlaczego tak ważne jest dbanie o skórę pod oczami ? Gdyż skóra wokół oczu jest bardzo cienka i to ona najdotkliwiej odczuwa nie tylko skutki starzenia się ale i niewyspania, przemęczenia, stresu czy chorób. Na niej są one także widoczne najbardziej. Dodatkowo już po 25-tym roku życia zaczyna ona też coraz bardziej tracić na elastyczności i jędrności. Często zapominamy, że to przecież oczy i to co wokół nich, są najczęściej pierwszą linią kontaktu z innymi ludźmi. Na tej podstawie często jesteśmy również oceniani ile mamy lat oraz jak się czujemy. Dlatego też warto szczególnie zadbać o skórę wokół oczu odpowiednimi kosmetykami.

Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy z peptydami, które ujędrniają, wygładzają i wpływają na włókna kolagenowe, wyraźnie zmniejszając widoczność zmarszczek. Przyczynia się do polepszenia sprężystości i napięcia skóry wokół oczu

Age Repair Eye Cream widocznie likwiduje kurze łapki, redukuje cienie oraz opuchnięcia. Synergiczne współdziałanie peptydów pozwala na znaczące wygładzenie zarówno płytkich jak i głębokich zmarszczek mimicznych wokół oczu.      
Składniki aktywne:
Egzopolisacharydy wyraźnie podnoszą poziom nawilżenia skóry i szybko poprawiają jej wygląd poprzez wygładzenie i wypełnienie zmarszczek, widocznie spłycając głębokie zmarszczki. 
Kompleks Protec-3 chroni skórę przed działaniem wolnych rodników tlenowych, azotowych i węglowych, zapewniając efekt zmiękczenia, rozświetlenia i odmłodzenia.

Krem pod oczy otrzymujemy w eleganckiej buteleczce z ciemnego szkła, chroniącej kosmetyk przed działaniem światła. Dozujemy go za pomocą aplikatora z pompką – bardzo lubię takie rozwiązania, ze względu na higienę oraz łatwość użytkowania. Pompka jest na tyle precyzyjna, że odpowiednie jej przyciśnięcie wydobędzie z niego pożądaną przez nas ilość kosmetyku. Dozowanie produktu jest dzięki temu bardzo dokładne i jesteśmy w stanie wydobyć odrobinę, która starcza by pokryć cały obszar pod każdym okiem.  Dlatego też krem jest bardzo wydajny.

Krem pod oczy Grown Alchemist ma bardzo lekką i delikatną konsystencję o białej barwie. Rozprowadza się szybko i łatwo a po chwili szybko znika bez śladu, gdyż skóra w mig go chłonie. Nie roluje się i pozwala na niemal natychmiastową aplikację makijażu. Jego zapach jest ziołowy ale nie jest on jakiś intensywny i nie przeszkadza zupełnie, bardzo szybko się ulatnia.

Jeśli chodzi o działanie to podpisuję się rekami i nogami pod wszystkimi obietnicami producenta – no może poza likwidacją kurzych łapek, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że ja ich nie posiadam. Aczkolwiek myślę, że i z nimi spokojnie dałby sobie radę.  Efekt jaki widzę w lustrze bardzo mnie zachwyca – opuchlizna spod oczu zniknęła, cienie się rozjaśniły, a oznak przemęczenia najzupełniej w świecie brak. Chwilę po nałożeniu czuję jak krem pracuje i napina moją skórę i uzyskuję ją gładką, optymalnie nawilżoną i ani trochę nie obciążoną. Są to efekty, których ja oczekuję od kremu pod oczy, dlatego też jest to dla mnie hit w testowanych przeze mnie do tej pory kosmetykach tego typu. Na pewno zagości on u mnie na dłużej i na jednej buteleczce się nie skończy. Oczywiście cena tego produktu nie jest szczególnie niska, ale przy takich zauważalnych efektach myślę, że jest on warty każdej wydanej złotówki. Zwłaszcza, że przy moim codziennym użytkowaniu go przez około miesiąc z buteleczki prawie nie ubyło nic, myślę, że spokojnie starczy mi jeszcze na parę kolejnych miesięcy użytkowania.

A Wy kochani wciąż szukacie swojego ulubieńca jeśli chodzi o pielęgnację skóry pod oczami, czy macie już swój hit?