Makijaż mineralny z Lily LoLo

Od dawna szukam podkładu idealnego. Przetestowałam bardzo wiele podkładów płynnych, jednak żaden z nich nie był dobry na tyle, abym została z nim na dłużej. Jako, że na zaprzyjaźnionych blogach czytałam wiele pozytywnych recenzji na temat kosmetyków mineralnych Lily Lolo, postanowiłam wypróbować je na własnej skórze. Oczywiście na samym podkładzie się nie skończyło – zdecydowałam się od razu wypróbować gamę wybranych produktów Lily Lolo, które zaraz Wam pokażę (markę tą możemy poznać w Polsce dzięki firmie Costasy).

Naturalny tusz do rzęs Natural Mascara

Podkreśl swoje spojrzenie z Naturalną Mascarą Lily Lolo, która pogrubia i wydłuża rzęsy jednocześnie dodając im objętości. Jej wyjątkowa, delikatna formuła zapewnia łatwą aplikację, dzięki czemu w mgnieniu oka uzyskasz efekt pięknie podkreślonych oczu.
Należę do osób, które posiadają wrażliwe oczy i każde nałożenie tuszu na rzęsy kończy się zaczerwienieniem, szczypaniem oraz łzawieniem. Lubię mieć podkreślone oko, jednak przy takich dolegliwościach, rzęsy wcale nie wyglądają kusząco, a wręcz odwrotnie. Dlatego długo szukałam tuszu, który nie powodowałby chociażby łzawienia – niestety bez skutku. Jednak to wszystko już minęło, gdy, jak się okazało po zastosowaniu, w końcu trafiłam na tusz idealny.
Maskara naturalna Lily Lolo zaskoczyła mnie bardzo, gdyż przyznam, iż mimo wielu pozytywnych recenzji podchodziłam do niego sceptycznie i nie spodziewałam się cudów – w końcu trochę już maskar mam za sobą a niestety każda z nich powodowała łzawienie z oczu. Jednak w tym przypadku nic bardziej mylnego!
Tusz pięknie rozdzielił moje rzęsy, wydłużył je i pogrubił. Nie miałam po nim żadnych reakcji alergicznych, dodatkowo w niezmienionym stanie pozostał na rzęsach cały dzień. A nawet – sprawdził się nawet w nocy – wytrzymał sen ;p. Sprawdziłam to całkiem przypadkowo. Zawsze zmywam makijaż przed pójściem spać – niezależnie od tego jak bym była zmęczona – jednak ostatnio leżąc z córką, zwyczajnie zasnęłam i obudziłam się rano z pomalowanym okiem ;). Gdy spojrzałam w lustro byłam w ogromnym szoku – tusz do rzęs nic a nic się nie pokruszył, ba nawet się nie rozmazał. Może nie wyglądał idealnie, ale mogłabym wyjść do ludzi bez poprawek.
Maskara posiada  bardzo gęstą szczoteczkę, która sprawia, że rzęsy są idealnie rozdzielone. Nie jest silikonowa, ale i tak chwyta nawet najmniejsze rzęski i pokrywa je tuszem. Pożądany efekt uzyskujemy się niemal natychmiast – jedno pociągnięcie ruchem “zygzatowatym” i już. Nie skleja i nie tworzy grudek, które później w ciągu dnia kruszą się i opadają. Efekt
możecie zobaczyć poniżej. Ja jestem zachwycona, głównie dlatego, że stawiam na makijaż naturalny, ale lubię aby był on trochę jednak widoczny i podkreślał spojrzenie. Zdjęcia pokazują rzęsy po nałożeniu na nie jednej warstwy tuszu.

Pędzel do makijażu Super Kabuki

Pędzel Kabuki wykonany jest z najlepszego gatunkowo syntetycznego
włosia, które jest ultra miękkie. Idealny do nakładania podkładu mineralnego Lily Lolo.
Super Kabuki jest jednym z pierwszych moich pędzli do minerałów. Jego włosie jest syntetyczne, przez co bardzo miękkie, jednak w skuwce znajduje się jego odpowiednia ilość by tworzyć zwarty, nie pylący pędzel. Przy nakładaniu podkładu, delikatnie rozprowadza go na mojej twarzy, dając przy tym przyjemne uczucie miękkości. Pędzel bardzo łatwo się myje i szybko wraca do swojej formy. Aplikując podkład za pomocą pędzla, należy nanieść odpowiednią ilość kosmetyku na pokrywkę, następnie kolistymi ruchami “nabieramy” podkład na Super Kabuki. Jego nadmiar strzepujemy uderzając trzonkiem pędzla o pokrywkę – dzięki temu podkład osiada wewnątrz włosia. Na tym etapie zaczynam kolistymi ruchami wmasowywać podkład w skórę twarzy (odpowiednio wcześniej oczyszczoną i nawilżoną kremem). Zaczynam od środka twarzy kierując się na boki. Jest to idealna metoda dla cer normalnych, mieszanych i tłustych. Super Kabuki wraz z podkładem mineralnym tworzą duet idealny.

Podkład mineralny Lily Lolo Barley Bluff

Podkład mineralny o jasnym/średnio-jasnym odcieniu ze zbalansowanym kolorytem dla jasnej cery. Posiada naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15.
Podkład mineralny jest zamknięty w bardzo solidnym, plastikowym pudełku. Sam jego skład jest bardzo prosty i naturalny. Wolny od wszelkich drażniących substancji chemicznych , parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku i tym podobnych. Zaletą jest również to, że jet bezzapachowy czyli odpowiedni dla każdego, nawet najbardziej wrażliwego nosa. Duży plus za zawartość tlenku cynku w składzie, działa on kojąco na wszelkie zmiany skórne (polecany przy leczeniu trądziku).

 

Dzięki zawartości naturalnego filtru SPF 15, chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Idealnie nadaje się dla osób z wrażliwą cerą – nie zapycha porów i nie wysusza skóry, nie jest to kolejny ciężki kosmetyk – pozwala skórze oddychać. Może być używany przez wegetarian i wegan.
Bezproblemowo rozprowadza się go po twarzy dzięki pędzlowi Super Kabuki, który jest wprost stworzony do nakładania podkładu. Po aplikacji bardzo dobrze stapia się ze skórą, nadając jej bardzo naturalny wygląd (każda kolejna warstwa zwiększa krycie). Przyznam, że trochę obawiałam się przy wyborze koloru – jednak moje wątpliwości rozwiała rozmowa z P. Aleksandrą – to profesjonalistka jeśli chodzi o dobór odcienia – na podstawie informacji o dotychczasowych moich kosmetykach, potrafiła dobrać kolor wręcz idealnie!
Podkład mineralny Lily Lolo ma piękne krycie i bardzo dobrą trwałość. Wytrzymuje na mojej skórze cały dzień bez poprawek, nawet w bardzo ciepłe wiosenne dni. Myślę, że latem sprawi się również idealnie. Nie spływa z twarzy i nie roluje się. Dodatkowo nie uwydatnia zmarszczek, nie “wchodzi” w nie, a co najważniejsze – pięknie trzyma mat.

Mineralny puder sypki Lily Lolo

Jedwabiście gładki, delikatnie rozpraszający światło puder wykańczający,
który sprawi, że makijaż będzie jeszcze bardziej trwały. Dzięki niemu
drobne zmarszczki i niedoskonałości w mgnieniu oka staną się mniej
widoczne. Naturalna i lekka formuła stanowi idealne wykończenie
makijażu. Matowe pudry sypkie doskonale kontrolują świecącą się i tłustą cerę.

 

Puder mineralny zamknięty jest również w solidnym plastikowym pudełeczku, o takim samym eleganckim designie jak poprzednik. W środku znajdujemy biały proszek o składzie w 100% naturalnym i bardzo prostym. Tak, puder ten to tylko dwa składniki. Kaolin, czyli inaczej glinka porcelanowa oraz mika, które wzajemnie się uzupełniając tworzą idealny duet dla cery potrzebującej trwałego zmatowienia, doskonale pochłaniając nadmiar sebum. Dodatkowo, produkt ten może również być używany jako mineralna baza pod cienie.
Dzięki prostemu i przyjaznemu skórze składowi, mamy produkt nie wysuszający jej ani nie zapychający. Skóra na mojej twarzy reaguje na niego świetnie, nie wystąpiły żadne reakcje alergiczne, ani nowe “niespodzianki”. Nie powoduje również zwiększenia ilości wydzielania sebum. Dzięki swojemu kolorowi idealnie stapia się ze skóra i staje się niewidoczny. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, aby wykończyć makijaż i nadać mu matowy efekt.
Stosuję go jako wykończenie makijażu zaraz po nałożeniu podkładu, ale też zdarza mi się używać go pojedynczo, gdy chcę nadać mojej twarzy matowy wygląd a nie mam czasu na pełen makijaż. W tym również sprawdza się idealnie. Jest to najczęściej używany przeze mnie kosmetyk, praktycznie codziennie. Ze względu na jego ilość jaką potrzeba do wykończenia makijażu, jest on szalenie wydajny. Śmiało mogę stwierdzić, że trafił on na moją listę must have w kosmetyczce.
Na koniec czas na efekt połączenia tych trzech produktów, czyli maskary, pudru i podkładu. Oczywiście puder oraz podkład nakładane przy pomocy Super Kabuki. Efekt możecie zobaczyć poniżej.