Lirene Fix Up! Make up – mgiełka utrwalająca makijaż

106
Lubicie mieć nienaganny makijaż przez jak najdłuższy czas? No jasne, bo kto tego nie lubi. Dziś właśnie będzie o pewnym produkcie od Lirene, który ma zapewnić nam takie super utrwalenie nawet do 10godzin. 
Lirene Fix Up! Make Up – mgiełka utrwalająca makijaż
Ultralekka mgiełka pozostawia na twarzy delikatny, transparentny film, który chroni makijaż twarzy, oczu i ust przed czynnikami zewnętrznymi, takimi jak upał, deszcz czy zanieczyszczenia. W ten sposób przedłuża trwałość makijażu nawet o 10 h, a kolory pozostają żywe i nie blakną w ciągu dnia. Formuła mgiełki wzbogacona została o składniki aktywne, które nawilżają skórę i sprawiają, że jest odprężona. Mgiełka doskonale sprawdza się również jako produkt odświeżający skórę w ciągu dnia lub jako baza nawilżająca pod makijaż. Nie zawiera alkoholu
Mgiełka zamknięta w czarnej, eleganckiej buteleczce o pojemności 70ml, zakończonej atomizerem. Sposób jej użycia jest więc bardzo prosty – kosmetyk rozpylamy na skórę twarzy z odległości 15-20cm przy zamkniętych oczach i ustach. Następnie czekamy chwilę do wyschnięcia. Zapach kosmetyku jest miły dla mego nosa, trochę przypomina mi świeży ogórek.

Mój codzienny makijaż jest bardzo delikatny, można rzec znikomy. Jednak ostatnio miałam kilka wyjść, na których po prostu zależało mi by wyglądać lepiej i aby mój makijaż był na tyle trwały, abym nie musiała go poprawiać będąc na miejscu. Wiele słyszałam o fixerach, które mają wydłużyć i go utrwalić, dlatego też zdecydowałam się na użycie Lirene Fix Up! Mix Up. Nie oczekiwałam cudów, jednak produkt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Mój makijaż przetrwał bez poprawek cały dzień – puder scalił się z twarzą, a na policzkach wciąż był róż, którym je musnęłam przy wychodzeniu z domu. Poszczególne warstwy pięknie złączyły się ze sobą, dając efekt wyrównania oraz naturalności na twarzy. Dodatkowym fajnym plusem mgiełki, jest to, że możemy ją również użyć bez makijażu, wtedy działa odświeżająco. 
Znacie mgiełkę Fix Up! Make up od Lirene? a może macie już swoją ulubiona?