Fitomed – ziołowa pielęgnacja ciała

80
Od jakiegoś czasu staram się sukcesywnie wymieniać produkty znajdujące się w mojej łazienkowej półce na te bardziej naturalne. O firmie Fitomed czytałam już na niejednym blogu, a pozytywne opinie o ich kosmetykach skłoniły mnie do ich zakupu. Postanowiłam zacząć moją przygodę od dwóch kosmetyków, które z radością dziś Wam pokazuję. 
Ten kosmetyk ma jedno ważne zadanie: zmniejszać objawy cellulitu i poprawić wygląd skóry. Jeśli więc marzy Ci się gładka, dobrze napięta skóra na udach i pośladkach, poznaj efekty jego stosowania. W serum znajdziesz napar z zielonej kawy z ekologicznych upraw, bluszcz pospolity, korzeń ruszczyka, kasztanowca i guaranę – doskonałe składniki naturalne od wieków stosowane w odmładzaniu skóry ciała. Serum pozbawione jest silikonów, barwników, parabenów i substancji zapachowych. Kosmetyk świetnie się wchłania, nie lepi się i nie brudzi ubrań. Można go stosować o każdej porze dnia, nawet bezpośrednio przed wyjściem z domu. Skorzystaj z siły natury i ciesz się pięknym, gładkim ciałem!  
Składniki: świeży napar z ziaren ekologicznej kawy zielonej, kompleks ziołowy w liposomach (bluszcz pospolity, korzeń ruszczyka, kwiaty kasztanowca, guarana, alga), promotory przenikania (sorbitol, glukoza), kwas hialuronowy, witaminy z grupy B, kofeina i karnityna, olejek lawendowy.
Serum zamknięte jest w prostej, zgrabnej buteleczce o pojemności 100ml. Aplikujemy je za pomocą dozownika z pompką. Przyznam się, że jego konsystencja bardzo mnie zaskoczyła – jest raczej z tych wodnistych i lekkich. Ja patrząc pierwszy raz na produkt spodziewałam się pianki, bądź gęstego kremu. Serum nie posiada dodatkowych substancji zapachowych – można rzec, że jest bezwonne, więc powinno odpowiadać nawet osobom wrażliwym na zapachy. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie tłustej warstwy.
Według badań wśród osób, które używały serum przez 3tygodnie, zauważono takie zmiany jak ujędrnienie, wygładzenie oraz napięcie i elastyczność skóry o 20%. Skóra pozostała gładka, a nawet satynowa. Jakie jest moje odczucie po takim czasie? Mogę to też potwierdzić, gdyż rzeczywiście zauważyłam zmianę na mojej skórze – jest ona bardziej sprężysta, wyraźnie napięta. Wzrósł także znacznie poziom jej nawilżenia – do tej pory przy zadrapaniu zostawał na niej biały ślad, teraz już tego nie ma. Produkt stosowałam na skórę ud, gdyż po ciąży ta strefa potrzebowała większej pielęgnacji. Serum jest bardzo wydajne, do aplikacji wystarczy jego niewielka ilość. Ciężko mi powiedzieć jak działa na cellulit, gdyż u mnie jest praktycznie niewidoczny. Jednak jeśli chodzi o ujędrnianie i napięcie skóry to daję mu piątkę z plusem. 
To kosmetyk, który wzmacnia barierę ochronną naskórka, chroni przed rozwojem drobnoustrojów oraz utrzymuje właściwe pH ciała. Działa oczyszczająco, antybakteryjnie i osłaniająco. Delikatnie myje skórę i nie powoduje podrażnień, często występujących przy stosowaniu zasadowych mydeł oraz preparatów z dużą zawartością detergentów. Żel, adresowany do osób ze skórą wrażliwą, może być stosowany w profilaktyce stanów zapalnych oraz w codziennej higienie.  
Składniki aktywne: wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej, babki lancetowatej i kory dębu.
Żel jest ukryty w ciemnej buteleczce o pojemności 200ml, zamykanej na klik. Przyznam, że w tym produkcie chętniej widziałabym również pompkę, bo zdecydowanie łatwiej jest mi dozować kosmetyki w ten sposób, tym bardziej podczas kąpieli. Jego zapach jest nienachalny, ziołowy, dość przyjemny.  Przy tym produkcie byłam nastawiona na doskonałe działanie i nie zawiodłam się. Żel do higieny intymnej sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Doskonale myje, jego działanie jest łagodne i nie powoduje podrażnień. Dobrze się pieni. Zawarte w nim składniki ziołowe np. wyciąg z babki lancetowatej, czy korzenia mydlnicy lekarskiej dbają o prawidłową profilaktykę okolic intymnych. Dodatkowo łagodząc również nieprzyjemne objawy. 
Podsumowując jestem zadowolona z wyżej wymienionych produktów i myślę, że to nie koniec mojej przygody z Fitomed, wręcz przeciwnie jeszcze nie raz o niej przeczytacie na moim blogu :).