Relaks z 7th Heaven

36

Całkiem niedawno miałam przyjemność testować maseczki do twarzy 7th Heaven. Jako, że bardzo lubię relaks z maseczką, od razu zabrałam się do testów. 
Jako pierwszą wybrałam maskę rozgrzewającą z czekoladą Hot Chocolate Masque. Maseczka przeznaczona do każdego rodzaju skóry. Weź głęboki wdech i poczuj zapach rozgrzewającej maseczki czekoladowej z nutą pomarańczy i przenieś się do czekoladowego raju. Glinka śródziemnomorska głęboko wnika w pory i oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Ciemna czekolada i olejek pomarańczowy sprawiają,że skóra pozostaje miękka i delikatna.
Już przy nakładaniu maseczki rozgrzewającej na twarz i jej rozsmarowywaniu czułam ciepło – było to zaskakujące! Natomiast po jej nałożeniu efekt ciepła towarzyszył mi przez całe 15minut trzymania jej na twarzy. Bardzo miłe uczucie :). Cały czas czułam intensywny zapach czekolady – aż się chciało spróbować!Po zmyci u maseczki skóra stała się gładka w dotyku i, to co najbardziej lubię, przyjemnie zmatowiona. Nic mnie nie podrażniło ani nie uczuliło. Jedyny minusik to zmywanie z twarzy, tzn. zmywa się szybko i łatwo, jednak trzeba to robić bardzo dokładnie, gdyż zostaną ciemne czekoladowe plamki. Niżej wspomnienie po chwilowym byciu murzynką ;p

Oczyszczająca maska błotna Blemish Mud przeznaczona do skóry problematycznej. Zmysłowa mieszanka błotna z aloesem, ekstraktem z wierzby, rozmarynem i oczarem wirginijskim pozostawia piękną i czystą skórę. Efekt czysta, jasna i odświeżona skóra.


Maseczka ma idealną konsystencję przez co bardzo łatwo się nakłada. Jedno opakowanie spokojnie starczy nawet na trzy aplikację, Ma ziołowy, aloesowy zapach – nie jest super przyjemny ale da się znieść. Maska w ciągu 15minut zastyga na twarzy i miejscu, gdzie schnie robi się jaśniejsza, skóra staję się napięta. Ruchy mimiczne twarzy są utrudnione ;). Maska zmywa się w miarę łatwo, jednak trzeba być dokładnym w jej zmyciu. Po użyciu skóra stała się rozjaśniona i przyjemnie gładka. Jest też fajne uczucie świeżości. Czy moja skóra jest jakoś wyjątkowo oczyszczona po niej? Hm raczej wygląda jak zwykle, jednak nic mnie nie uczuliło ani nie szczypało. Może tylko trochę zbytnio przesuszyła mi skórę.

Błotna maska nawilżająca z materiału bambusowego – przeznaczona do każdego rodzaju skóry. Bogate w minerały brazylijskie błoto zawiera ogromną ilość magnezu, oczyszcza i stymuluje skórę. Zmielone jagody acai zapewniają dużą dawkę przeciwutleniaczy i witamin, Maska wzbogacona jest o awokado. Jej efektem powinna być oczyszczona skóra i odblokowane pory.

Ta maseczka jest w formie nasączonego płatu, który nakłada się na twarz, bez konieczności jej rozsmarowywania. Przyznam, że dla mnie to wygodniejsza forma. Jeśli chodzi o kształt maseczki, to jest ona dla mnie zbyt duża i trochę ciężko było mi ją dopasować do twarzy. Kolor fioletowy i jej zapach zawdzięcza ona jagodom acai. Maseczkę „nosi się” na twarzy bardzo przyjemnie. Schnie ona na twarzy.Pozostałości po niej zmywa się bardzo łatwo. Uczucie na skórze to przyjemne zmatowienie. Na pewno została oczyszczona z nadmiaru sebum. Natomiast co do odblokowania porów – raczej są takie jak były. Jedna uwaga – nie stosujcie bezpośrednio po niej kremów ani serum, ja zastosowałam i trochę piekła mnie skóra, więc lepiej odczekać. 
 

Ostania maseczka to Charcoal Masque oczyszczająca maska 2 w 1 (maska i peeling) z drobinkami skorupek orzecha włoskiego, które doskonale peelingują twarz. Naturalny węgiel leczniczy wchłania nadmiar sebum i wyciąga zanieczyszczenia. Efekt oczyszczona i gładka skóra.


Maseczka jest według mnie bezzapachowa, ma kolor czarny, ze względu na zawartość węgla. Drobinki peelingujące są wyczuwalne, ale nie są zbytnio ostre – takie w sam raz. Sama maska jest gęsta i łatwo się ją nakłada i rozsmarowuje na skórze, po kilku minutach lekko zasycha. Efekt po jej zmyciu to skóra miła i miękka w dotyku, czuć wyraźnie, że stała się nawilżona oraz widocznie oczyszczona. Ta maseczka najbardziej przypadła mi do gustu. Nie miałam po niej również żadnych podrażnień. Niestety tutaj brakuje zdjęcia, gdyż używałam jej podczas kąpieli w wannie i nie zabrałam telefonu.