Pielęgnacja skóry z Nails Company

45

Czy znacie firmę Nails Company? Jeśli tak to na pewno kojarzy się ona Wam przede wszystkim z lakierami do paznokci. Oczywiście jest to jak najbardziej prawidłowe skojarzenie, jednak dziś chcę pokazać ją Wam od zupełnie innej strony. Od strony kosmetycznej, gdyż jak się okazuje Nails Company ma bardzo bogatą ofertę w której możemy znaleźć także kosmetyki do pielęgnacji ciała.
Produkty z którymi chcę Was dziś zapoznać to krem do rąk, balsam do ciała oraz masło do ciała.
Jako pierwszy wzięłam pod lupę krem do rąk Mademoiselle – jego zapach jest inspirowany Coco Chanel Mademoisellenutami głowy są pomarańcza, mandarynka, kwiat pomarańczy i bergamotka; nutami serca są mimoza, jaśmin, róża turecka i ylang-ylang; nutami bazy są fasolka tonka, paczula, opoponaks, wanilia, wetyweria i białe piżmo
Co tu dużo mówić zapach jest po prostu obłędny i utrzymuje się na skórze bardzo długo – dłonie i przedramiona posmarowane kremem rano, nadal miały jego zapach tego samego dnia wieczorem. 
Jeśli chodzi o skład kremu do rąk to znajdziemy w nim m.in. masło Shea, znane ze swoich właściwości nawilżających i natłuszczających skórę. Przywraca ono również elastyczność i sprężystość skóry, działa przeciwzapalnie i łagodzi podrażnienia. Ekstrakt z aloesu i zawarte w nim witaminy zapewniają działanie antyoksydacyjne i antybakteryjne. Zawarty w kremie olej ze słodkich migdałów ma za zadanie przyspieszyć procesy regeneracyjne oraz opóźnić procesy starzeniowe skóry. 
Krem po nałożeniu go na dłonie bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia ich tłustych. Przy systematycznym używaniu skóra stała się gładka, bardziej napięta. Dłonie przestały być szorstkie. Dodatkowo jak już wspomniałam wcześniej zapach utrzymuje się przez cały dzień. To jeden z moich ulubionych kremów do rąk jak do tej pory. Aplikacja kremu odbywa się przy pomocy pompki, co jest bardzo higienicznym i szybkim rozwiązaniem. Pompka nie zacina się i dozuje nam odpowiednią ilość produktu. Konsystencja kremu jest biała i dość gęsta, nie ucieka nam z dłoni podczas dozowania.

Kolejny produkt to perfumowany balsam do ciała Mia. Jego zapach jest zainspirowany Armani Si. Oparty o nuty zapachowe nektaru z czarnej porzeczki, wanilii, paczuli, frezji, róży majowej , jasnego drzewa piżmowego. Nutę głowy stanowi liść czarnej porzeczki; nutami serca są frezja i róża majowa; nutami bazy są wanilia, paczula, ambroksan i nuty drzewne.
Balsam również jest zamknięty w butelce z pompką, która ułatwia dozowanie. Jest także biały i dość gęsty. Łatwo się rozsmarowuje. Stosowałam go na noc po wieczornej kąpieli. Posmarowane ciało wieczorem, po przebudzeniu nadal pachniało balsamem, co było bardzo przyjemne. 
Jeśli chodzi o skład to znajdziemy tam m.in olej winogronowy oraz witaminę E, które działają przeciwzapalnie oraz kojąco na podrażnienia. Chronią także przed wysuszeniem i osłabieniem elastyczności naskórka. Opóźniają procesy starzenia się skóry, poprawiając jej jędrność i elastyczność. 
Balsam nałożony na skórę pozostawia ją przyjemnie nawilżoną. Nie czuje się nieprzyjemnej tłustej „powłoki”. Szybko się wchłania pozostawiając po sobie przyjemny zapach perfum, o którym pisałam już wcześniej. Dla mnie jak najbardziej na tak.
Ostatni mój produkt to masło do ciała Shea Summer Feeling. Zamknięte w małym, okrągłym pudełeczku, które bardzo ładnie prezentuje się na półce. Masło jest gęste, jednak łatwo jest je zaaplikować na skórę. Jego zapach, jak dla mnie, jest trochę pudrowy i duszący przez co najmniej przypadł mi do gustu. Jest to jego jedyny minus.


Natomiast jeśli chodzi o skład to znajdziemy w nim oczywiście masło shea, które powoduje, że nasza skóra jest odpowiednio odżywiona. Staję się delikatniejsza, gładsza i zdrowsza. Dodatki olejów awokado i kokosowego wzmacniają skórę. Dodatek wosku pszczelego tworzy na jej powierzchni warstwe o ochronną.


Masło do ciała określiłabym jako trochę zbyt ciężkie dla mnie. Nie lubie używać produktów o aż tak gęstej konsystencji. Jest dużo bardziej tłustsze od balsamu – jak to masło. Aczkolwiek spełnia swoje zadanie – już po pierwszej aplikacji zauważyłam, że skóra stała się bardziej nawilżona. Zniknęły z niej przesuszone miejsca. Osoby, które używały dotychczas podobnego produktu na pewno będą zadowolone. Ja nie wiem czy przekonam się do dalszego używania, chociaż czasem warto poświęcić się dla osiągnięcia lepszych efektów ;-).